Wieża Ciśnień

Wystawy, warsztaty, konkursy, koncerty, poezja

W obiektywie

W obiektywie

 

Pomiędzy reportażem a fotografią artystyczną

Nie ma dobrej odpowiedzi na pytanie, kto był pomysłodawcą konkursu fotograficznego „W obiektywie”, gdy rodził się on w 1995 r. Większość pytanych wskazuje Helenę Mnich, wieloletnią dyrektor Ośrodka Kultury Plastycznej Wieża Ciśnień, ona sama jednak zaprzecza. - Możliwe, że nie ja. To wynikło ze wspólnych dyskusji z takimi ludźmi, jak Bogdan Jarecki, Janusz Bachrynowski, Wojtek Krenz czy Mariusz Hertmann – wspomina. Konkretnego pomysłodawcy nie pamięta też Przemysław Dunaj, wieloletni pracownik OKP Wieża Ciśnień i juror kilku edycji konkursu: - Pomyśleliśmy, że nie było czegoś takiego w naszym mieście i że warto, bo jest tu grono ludzi, którzy fotografują i potrafią to robić.

Od początku swojego istnienia konkurs „W obiektywie” cechowała ogromna różnorodność tematyczna i formalna. O związanych z tym nieporozumieniach pisał po wernisażu pierwszej pokonkursowej wystawy recenzent „Ziemi Kaliskiej”: - Wynikły one chyba z dość pojemnego regulaminu imprezy, odbieranej przez część autorów jako konkurs fotografii prasowej, podczas gdy jej formuła nie została do końca sprecyzowana. Brak jasno zarysowanych kryteriów sprawił, że na pokonkursowej wystawie, obok zdjęć typowo reporterskich – przedstawiających wydarzenia, opowiadających o ważnych sprawach dziejących się wokół nas – znalazły się typowe portrety czy prace autorów skłaniających się ku fotografii artystycznej.

Czego było więcej – zdjęć artystycznych czy reporterskich? - Młodzi fotograficy wyraźnie wolą bardziej wyreżyserowane, artystowskie tematy. Otaczająca ich rzeczywistość wydaje im się znacznie mniej pociągająca. To odwrócenie się przez nich od codzienności życia jest właściwie zjawiskiem poniekąd dziwnym i nie do końca zrozumiałym. W czasach gdy rekordy popularności w Europie i na świecie biją fotograficy prasowi, często nawet nie pretendujący do miana artystów, ale przekonywająco oddający w swoich zdjęciach całą złożoność współczesnego świata, jego dramatyzm i liryzm na dwóch różnych biegunach, życie ludzkie jakim ono jest naprawdę – dziwił się niedługo później recenzent tej samej „Ziemi Kaliskiej”.

W początkowym okresie prace oceniano w podziale na kategorie, np. „wydarzenia” (życie polityczne, społeczne i zdarzenia losowe), „ludzie” (znani i nieznani), „życie codzienne”, „przyroda”, „sport” itp. Z kategoryzacji zrezygnowano dopiero w VIII edycji, w 2002 r.

W konkursie prezentowane były reportaże, portrety, pejzaże, elementy bezludnych krajobrazów i martwe natury. Dziennikarze odwiedzający pokonkursowe wystawy w Wieży Ciśnień już w latach 90. odnotowywali rosnący poziom artystyczny i techniczny prezentowanych prac. Podkreślali też fakt, że wielu uczestników konkursu z amatorów staje się profesjonalistami – choćby za sprawą wielokrotności swojego uczestnictwa i rosnącego wraz z nim doświadczenia.

Kolejne edycje „W obiektywie” stały się też świadectwem rozwoju technik fotograficznych i związków fotografii z innymi sztukami wizualnymi. - Moim pierwszym zainteresowaniem zawsze było malarstwo i myślę, że to widać na moich fotografiach, są tak samo świetliste – mówiła w roku 2006 w wywiadzie prasowym Monika Lewandowska, jedna z laureatek. Należy przy tym pamiętać, że konkurs rozwijał się niejako równolegle do rozwoju Kalisza jako ośrodka akademickiego, w którym silnie reprezentowane są sztuki plastyczne. Z kaliskiego Wydziału Pedagogiczno-Artystycznego UAM wywodzili się nie tylko niektórzy członkowie jury „W obiektywie”, lecz także wielu uczestników konkursu.

Drugim procesem równoległym był rozwój samej fotografii: - Trzeba mieć świadomość, że w tej chwili fotografia weszła w inny etap funkcjonowania, który trzeba nazwać technicznym. Między innymi wpływa to na przekształcenia uzyskiwanego obrazu. A przecież fotografia nie jest techniczną zabawą, ale obserwacją świata. Ta obserwacja ma na celu ujawnienie cech rzeczywistości, których na ogół ludzie nie dostrzegają. Dlatego nasze jury miało problem... - mówił w kontekście „W obiektywie 2005” w wywiadzie dla „Życia Kalisza” prof. Tadeusz Wolański, przewodniczący konkursowego jury tej i wielu innych edycji.

Niezależnie jednak od wszystkich wątpliwości i od sporów o to, czy nie byłoby lepiej, gdyby konkurs odbywał się z podziałem na „amatorów” i „profesjonalistów”, bezdyskusyjny pozostaje jego plon i efekty. Możemy to ocenić choćby na podstawie jubileuszowej wystawy podsumowującej 25-lecie „W obiektywie” i prezentującej nagrodzone – choć siłą rzeczy nie wszystkie - prace. - Fajne w tym konkursie było to, że każdy miał w nim równe szanse i że amatorzy mogli stawać przeciwko zawodowcom. Fajne było też to, że w jury zawsze był jakiś artysta pozafotograficzny – plastyk, który oceniał nie ze względu na treść, tylko na formę. Regulaminową niedoróbką jest natomiast to, że ten konkurs to „mydło, szydło i powidło”. Generalnie był też słabo promowany. Czasem miał szerszy zasięg, ale zwykle przybierał charakter lokalny. Na pewno przydałaby mu się większa promocja, na przykład przez oficjalne strony internetowe o fotografii lub przez znajomych fotografów – uważa fotografik Mariusz Hertmann, który kilkakrotnie był jurorem „W obiektywie”, ale bywał też jego uczestnikiem i zgłaszał swoje prace do konkursu.

Jego wielokrotny juror, fotografik Stanisław Kulawiak, widzi kaliską rywalizację w szerszej perspektywie. Wspomina amatorski ruch fotograficzny przed rokiem 1980 i w latach 80. - Nie było wtedy szkolnictwa fotograficznego i każdy przyszły fotografik przez taki ruch przechodził. Później nastały lata 90., agresywny kapitalizm i fotografia cyfrowa, a ruch fotoamatorski w tych przemianach gdzieś się zagubił. Tworzyło się już szkolnictwo fotograficzne, ale jednocześnie powstała pokoleniowa luka. „W obiektywie” było próbą nawiązania do złotych lat fotoamatorstwa, dydaktyczna rola tego konkursu jest niewymierna. Miał on swoje lata urodzaju i lata chude, ale tak jest zawsze. Najpierw fotografia cyfrowa spowodowała odwrót od fotografii klasycznej. Teraz jest odwrotnie. Fotografia klasyczna zaczyna być ekskluzywna, ale jest konieczna – i to widać również w dorobku konkursu „W obiektywie”. Jego rola edukacyjna jest niepodważalna, dlatego podziwiam ten konkurs i jego organizatorów. Życzę im wszystkiego najlepszego – powiedział S. Kulawiak.

Byłoby to dobrą puentą, ale życie toczy się nadal, a podsumowanie konkursu nie oznacza jego zakończenia. Piotr Bigora, dyrektor Ośrodka Kultury Plastycznej Wieża Ciśnień, myśli już o przyszłości. Konkursowi przydałaby się szersza promocja, dlatego wysyłamy informacje o nim do oddziałów Związku Polskich Artystów Fotografików, wyższych uczelni artystycznych, do liceów plastycznych w całej Polsce, do domów kultury i do bibliotek wojewódzkich. Moim celem jest stworzenie ogólnopolskiego konkursu na dużą skalę. Zapewniam, że każdego roku skład jurorski będzie inny. Mam nadzieję, że wpłynie to na podniesienie wartości artystycznej konkursu, prestiżu. Dzięki temu zachęci do udziału szersze grono miłośników fotografowania. – podsumowuje.

Robert Kordes

(z tekstu do jubileuszowej 25. edycji konkursu fotograficznego)

_____________________________

 

W 2021 roku została zrealizowana 26. edycja konkursu fotograficznego "W obiektywie".

W wyniku zostało przyznane 9 nagród i wyróżnień, a jeszcze 37 prac 20 autorów zostało zakwalifikowane do wystawy i katalogu.

Prace nagrodzonw i wyróżnione, a także prace zakwalifikowane do wystawy można obejrzeć na stronie naszej internetowej, pod poniższym linkiem.

Wyniki 26. edycji konkursu fotograficznego "W obiektywie"

_____________________________

Zapraszamy do udziału w następnej 27. edycji konkursu fotograficznego "W obiektywie", która odbędzie się na początku 2022 roku.

 

 

 

Date

14 lipiec 2021

Tags

Konkurs fotograficzny