artykuł wyniki

 

25 lat Ogólnopolskiego Konkursu Fotograficznego „W obiektywie” — między reportażem a fotografią artystyczną

Nie ma dobrej odpowiedzi na pytanie, kto był pomysłodawcą konkursu fotograficznego „W obiektywie”, gdy rodził się on w 1995 r. Większość pytanych wskazuje Helenę Mnich, wieloletnią dyrektor Ośrodka Kultury Plastycznej Wieża Ciśnień, ona sama jednak zaprzecza. – Możliwe, że nie ja. To wynikło ze wspólnych dyskusji z takimi ludźmi, jak Bogdan Jarecki, Janusz Bachrynowski, Wojtek Krenz czy Mariusz Hertmann – wspomina. Konkretnego pomysłodawcy nie pamięta też Przemysław Dunaj, wieloletni pracownik OKP Wieża Ciśnień i juror kilku edycji konkursu. – Pomyśleliśmy, że nie było czegoś takiego w naszym mieście i że warto, bo jest tu grono ludzi, którzy fotografują i potrafią to robić.

Miarą powodzenia konkursu – z dzisiejszego punktu widzenia – może być liczba jego uczestników i zgłoszonych przez nich prac. W II edycji w 1997 r. było to 22 autorów i 168 prac. W VII edycji w 2002 r. autorów było już 40, a konkursowych fotografii 232. Rok później liczba uczestników wzrosła do 60. W X edycji było ich już 80, przy czym liczba prac zgłoszonych do konkursu sięgnęła 393. XII edycja w roku 2007 objęła 127 uczestników i 468 prac.

Jednocześnie rozszerzał się zasięg terytorialny „W obiektywie”. Początkowo był to przede wszystkim Kalisz i obszar ówczesnego województwa kaliskiego. Później konkursem zaczęli interesować się miłośnicy fotografii także z innych części Wielkopolski. Tak więc obok reprezentantów Kalisza, Ostrowa Wlkp. czy Ostrzeszowa do konkursowej rywalizacji włączyli się przedstawiciele Leszna, Poznania, Turku, Trzcianki, Swarzędza czy Gniezna. W roku 2007 jeden z recenzentów nie bez satysfakcji zauważył, że „byłe województwo kaliskie to już mniejszość”, bowiem wśród uczestników coraz więcej jest fotografów z ośrodków, takich jak: Warszawa, Wrocław, Bydgoszcz, Bielsko Biała czy Koszalin. A i tego było mało, bo konkurs przekroczył granice kraju – pojawiły się prace z miast, takich jak słowacki Martin czy ukraiński Kamieniec Podolski. – W tym początkowym okresie, w latach 90. i trochę później, internet nie działał jeszcze tak jak dziś. Dlatego wykorzystywaliśmy własne kontakty towarzyskie i kontakty z miastami partnerskimi Kalisza. Stąd wzięły się w konkursie osoby z zagranicy, z Holandii czy z Ukrainy. Dopiero później w popularyzacji konkursu większa rola przypadła internetowi, informacjom na naszej stronie i tym, które przekazywaliśmy do bibliotek – mówi Helena Mnich.

Od początku swojego istnienia konkurs „W obiektywie” cechowała ogromna różnorodność tematyczna i formalna. O związanych z tym nieporozumieniach pisał po wernisażu pierwszej pokonkursowej wystawy recenzent „Ziemi Kaliskiej”: – Wynikły one chyba z dość pojemnego regulaminu imprezy, odbieranej przez część autorów jako konkurs fotografii prasowej, podczas gdy jej formuła nie została do końca sprecyzowana. Brak jasno zarysowanych kryteriów sprawił, że na pokonkursowej wystawie, obok zdjęć typowo reporterskich – przedstawiających wydarzenia, opowiadających o ważnych sprawach dziejących się wokół nas – znalazły się typowe portrety czy prace autorów skłaniających się ku fotografii artystycznej.

Czego było więcej – zdjęć artystycznych czy reporterskich? – Młodzi fotograficy wyraźnie wolą bardziej wyreżyserowane, artystowskie tematy. Otaczająca ich rzeczywistość wydaje im się znacznie mniej pociągająca. To odwrócenie się przez nich od codzienności życia jest właściwie zjawiskiem poniekąd dziwnym i nie do końca zrozumiałym. W czasach gdy rekordy popularności w Europie i na świecie biją fotograficy prasowi, często nawet nie pretendujący do miana artystów, ale przekonywająco oddający w swoich zdjęciach całą złożoność współczesnego świata, jego dramatyzm i liryzm na dwóch różnych biegunach, życie ludzkie jakim ono jest naprawdę – dziwił się niedługo później recenzent tej samej „Ziemi Kaliskiej”.

W początkowym okresie prace oceniano w podziale na kategorie, np. „wydarzenia” (życie polityczne, społeczne i zdarzenia losowe), „ludzie” (znani i nieznani), „życie codzienne”, „przyroda”, „sport” itp. Z kategoryzacji zrezygnowano dopiero w VIII edycji, w 2002 r.

Uczestnicy pierwszych edycji chętnie fotografowali świat przyrody i detale architektoniczne, ale nie brakowało też odstępstw od tej zasady. – Wśród dużych, kolorowych zdjęć wzrok przyciągają małe fotografie, a wręcz malutkie, czarno-białe fotki pokazujące wieś, a być może fragment ciszy zaległy między starym samochodem, stodołą i drzewami” – zachwycała się jedną z nagrodzonych prac recenzentka „Życia Kalisza”.

W konkursie prezentowane były reportaże, portrety, pejzaże, elementy bezludnych krajobrazów i martwe natury. Dziennikarze odwiedzający pokonkursowe wystawy w Wieży Ciśnień już w latach 90. odnotowywali rosnący poziom artystyczny i techniczny prezentowanych prac. Podkreślali też fakt, że wielu uczestników konkursu z amatorów staje się profesjonalistami – choćby za sprawą wielokrotności swojego uczestnictwa i rosnącego wraz z nim doświadczenia.

Kolejne edycje „W obiektywie” stały się też świadectwem rozwoju technik fotograficznych i związków fotografii z innymi sztukami wizualnymi. – Moim pierwszym zainteresowaniem zawsze było malarstwo i myślę, że to widać na moich fotografiach, są tak samo świetliste – mówiła w roku 2006 w wywiadzie prasowym Monika Lewandowska, jedna z laureatek. Należy przy tym pamiętać, że konkurs rozwijał się niejako równolegle do rozwoju Kalisza jako ośrodka akademickiego, w którym silnie reprezentowane są sztuki plastyczne. Z kaliskiego Wydziału Pedagogiczno-Artystycznego UAM wywodzili się nie tylko niektórzy członkowie jury „W obiektywie”, lecz także wielu uczestników konkursu.

Drugim procesem równoległym był rozwój samej fotografii: – Trzeba mieć świadomość, że w tej chwili fotografia weszła w inny etap funkcjonowania, który trzeba nazwać technicznym. Między innymi wpływa to na przekształcenia uzyskiwanego obrazu. A przecież fotografia nie jest techniczną zabawą, ale obserwacją świata. Ta obserwacja ma na celu ujawnienie cech rzeczywistości, których na ogół ludzie nie dostrzegają. Dlatego nasze jury miało problem... – mówił w kontekście „W obiektywie 2005” w wywiadzie dla „Życia Kalisza” prof. Tadeusz Wolański, przewodniczący konkursowego jury tamtej i wielu innych edycji.

Niezależnie jednak od wszystkich wątpliwości i od sporów o to, czy nie byłoby lepiej, gdyby konkurs odbywał się z podziałem na „amatorów” i „profesjonalistów”, bezdyskusyjny pozostaje jego plon i efekty. Możemy to ocenić choćby na podstawie jubileuszowej wystawy podsumowującej 25-lecie „W obiektywie” i prezentującej nagrodzone – choć siłą rzeczy nie wszystkie – prace. – Fajne w tym konkursie było to, że każdy miał w nim równe szanse i że amatorzy mogli stawać przeciwko zawodowcom. Fajne było też to, że w jury zawsze był jakiś artysta pozafotograficzny – plastyk, który oceniał nie ze względu na treść, tylko na formę. Regulaminową niedoróbką jest natomiast to, że ten konkurs to „mydło, szydło i powidło”. Generalnie był też słabo promowany. Czasem miał szerszy zasięg, ale zwykle przybierał charakter lokalny. Na pewno przydałaby mu się większa promocja, na przykład przez oficjalne strony internetowe o fotografii lub przez znajomych fotografów – uważa fotografik Mariusz Hertmann, który kilkakrotnie był jurorem „W obiektywie”, ale bywał też jego uczestnikiem i zgłaszał swoje prace do konkursu.

Jego wielokrotny juror, fotografik Stanisław Kulawiak, widzi kaliską rywalizację w szerszej perspektywie. Wspomina amatorski ruch fotograficzny przed rokiem 1980 i w latach 80. – Nie było wtedy szkolnictwa fotograficznego i każdy przyszły fotografik przez taki ruch przechodził. Później nastały lata 90., agresywny kapitalizm i fotografia cyfrowa, a ruch fotoamatorski w tych przemianach gdzieś się zagubił. Tworzyło się już szkolnictwo fotograficzne, ale jednocześnie powstała pokoleniowa luka. „W obiektywie” było próbą nawiązania do złotych lat fotoamatorstwa, dydaktyczna rola tego konkursu jest niewymierna. Miał on swoje lata urodzaju i lata chude, ale tak jest zawsze. Najpierw fotografia cyfrowa spowodowała odwrót od fotografii klasycznej. Teraz jest odwrotnie. Fotografia klasyczna zaczyna być ekskluzywna, ale jest konieczna – i to widać również w dorobku konkursu „W obiektywie”. Jego rola edukacyjna jest niepodważalna, dlatego podziwiam ten konkurs i jego organizatorów. Życzę im wszystkiego najlepszego – powiedział S. Kulawiak.

Byłoby to dobrą puentą, ale życie toczy się nadal, a podsumowanie konkursu nie oznacza jego zakończenia. Piotr Bigora, dyrektor Ośrodka Kultury Plastycznej Wieża Ciśnień, myśli już o przyszłości. Konkursowi przydałaby się szersza promocja, dlatego wysyłamy informacje o nim do oddziałów Związku Polskich Artystów Fotografików, wyższych uczelni artystycznych, do liceów plastycznych w całej Polsce, do domów kultury i do bibliotek wojewódzkich. Moim celem jest stworzenie ogólnopolskiego konkursu na dużą skalę. Zapewniam, że każdego roku skład jurorski będzie inny. Mam nadzieję, że wpłynie to na podniesienie wartości artystycznej konkursu, prestiżu. Dzięki temu zachęci do udziału szersze grono miłośników fotografowania – podsumowuje.

A tymczasem zapraszamy do zwiedzania wystawy dokumentującej ćwierćwiecze „W obiektywie”, ale też przemiany, jakie zaszły w tym czasie zarówno w fotografii, jak i w całym otaczającym nas świecie.

Robert Kordes

 

Komentarz do werdyktu jury 25. edycji konkursu “W obiektywie”.

Jury dokonało wyboru najbardziej interesujących prac z pośród 531 nadesłanych zdjęć. Do konkursu staneło 142 uczestników. Trzeba podkreślić wysoki poziom wszystkich fotografii zarówno w aspekcie technicznym, jak i artystycznym.

Wśród wszystkich propozycji znaczący jest udział cykli fotograficznych złożonych na ogół z 4-5 fotografii, które zawierają w sobie oprócz walorów wizualnych także nadrzędne przesłanie koncepcyjne. Widać, że autorzy cykli myślą obrazami w taki sposób, który może urzeczywistnić się dopiero w zestawach kilku zdjęć. W ciągach narracyjnych niekoniecznie linearnych, ale tak zestawionych, że poszczególne fotografie asocjują wyzwalając u odbiorców pogłębioną refleksję, zarówno treściową, metaforyczną lub o charakterze estetycznym wynikającym z formy. W wielu zdjęciach zauważone światło podkreśla plastykę obrazu, co świadczy o wrażliwości fotografujących, a w portretach głębia zawarta w wyrazie oczu wskazuje na przebytą już drogę lub radość patrzenia w przyszłość. Osobną wartość stanowią pejzaże i zdjęcia przyrody, subtelne w wyczekanych nastrojach, porach roku i pięknie własnym. Nagrody główne przypadły cyklom, których przekaz stanowił większy ciężar gatunkowy i znaczeniowy, co zostało uzasadnione powyżej. Jury ma sugestię na przyszłość, aby ustanowić osobną kategorię - krajobraz, gdyż piękne fotografie nadesłane na ten temat zasługują na szczególne wyróżnienie. Wszystkie zdjęcia wybrane przez jury do finału zasługują jednak na ekspozycję w Galerii Wieża Ciśnień.

Jury:

Piotr Chojnacki

Mariusz Hertmann

Stanisław Kulawiak

Zbigniew Wichłacz - przewodniczący

 

Laureaci konkursu

 

I nagroda - Szymon Kaczmarczyk

za cykl prac Społeczeństwo

 

 

II nagroda - Paulina Pietrzak

za cykl prac: Góralka na polanie Kopieniec, Poranna toaleta, Kierownik grupy pasterskiej, Poranny wypas owiec na Hali Długiej, Żona bacy

 

 

III nagroda - Urszula Sobieszek

za cykl prac: Zdobywca, Odlot I, Odlot II, Odlot III, Obserwator

 

 

Nagroda Prezydenta Miasta Kalisza - Stepan Rudik

za cykl prac Ośrodek dla bezdomnych mężczyzn

 

 

Nagroda Dziekana WPA w Kaliszu Filia UAM w Poznaniu - Anna Jakubowska

za cykl prac Spacer, Rytmy, Płachta stykowa

 

 

Nagroda im. Benedykta Jerzego Dorysa (za najlepszy portret) - Paweł Roman

za cykl portretów: prof. Zbigniew Bajek, Mateusz Pospieszalski, Frank Parker

 

 

Wyróżnienie - Marek Dytfeld

za cykl prac Nowy ład 1, 2, 3, 4

 

 

Wyróżnienie - Mirosława Michalak

za cykl prac: Palec losu, Pomiędzy dwoma brzegami jednego mo­rza, Krucha istota, I co teraz?, Magia nocnego czytania

 

 

Wyróżnienie - Sławomir Grzanek

za cykl prac Martwa natura I, II, III

 

 

Gratulujemy laureatom i dziękujemy wszystkim uczestnikom!