Szanowni Państwo!
18 września 2020 o godz. 18:30 zapraszamy na wernisaż wystawy pt. "Plakat, który się wtrąca", towarzyszącej Kaliskim Spotkaniom Teatralnym. Wszystkie przedstawione plakaty zaprojektowane zostały przez studio Homework Joanny Górskiej i Jerzego Skakuna, absolwentów ASP w Gdańsku.
Joanna Górska i Jerzy Skakun prowadzą studio graficzne homework. Zajmują się projektowaniem plakatów, grafiką wydawniczą, przygotowują identyfikację wizualną wydarzeń kulturalnych. Współpracują z Teatrem Powszechnym w Warszawie, Stowarzyszeniem Nowe Horyzonty, Muzeum Narodowym w Warszawie, Mañaną, Muzeum Powstania Warszawskiego, Muzeum Polin i MOS Kraków. Ich prace ilustrowały m. in. Przekrój, Znak, Liberation, Financial Times.
Są laureatami wielu wyróżnień: srebrnego medalu Design Week we Florencji, srebrnego medalu na Biennale Plakatu w Chicago, złotego i srebrnego medalu na Biennale Plakatu w Meksyku, Grand Front 2018, nagrody oraz wyróżnienia na Biennale Plakatu w Warszawie, nagrody na 4th Block Poster Triennial w Charkowie, brązowego medalu na Biennale Plakatu w Katowicach, I nagrody w konkursie AMS „Bądź mądry, czytaj prasę", I nagrody w konkursie „We want Jazz".

Homework fb wydarzenie



„To nie może być przegadane” – taką odpowiedź zwykle słyszę od Jurka Skakuna, który wspólnie z Joanną Górską tworzy studio Homework, kiedy próbuję go namawiać na połączenie kilku nadesłanych przez nich propozycji plakatów w jeden projekt. Plakat to narracyjny skrót. Musi przyciągać uwagę, zaciekawić na pierwszy rzut oka. Inaczej nie zaistnieje. Dlatego podczas spotkań z artystami tworzącymi spektakle, które odbywają się zwykle na pierwszej próbie, ze strony grafików pada zazwyczaj prośba, by w jednym zdaniu opisać im, o czym będzie spektakl. Kiedy przeglądam plakaty Teatru Powszechnego w Warszawie z ostatnich pięciu lat tworzone przez studio Homework, uświadamiam sobie, że bledną te projekty, wokół których było najwięcej czepiania się, marudzenia, dzielenia włosa na czworo i forsowania własnej artystycznej wizji przez twórców spektaklu. „Ni to wiersz, ni to hasło” – miał powiedzieć o jakimś przegadanym, nudnym tekście reklamowym mistrz skrótu plastycznego, Aleksandr Rodczenko.

Skuteczność oddziaływania na widza, zaskakiwania go nowymi rozwiązaniami, prowokowania do myślenia, rozbudzania wyobraźni – to nasze podstawowe założenia i rodzaj twórczej dewizy w Teatrze Powszechnym w Warszawie. Stąd wzięło się hasło „Teatr, który się wtrąca”. Fraza ta jest zaczerpnięta z większej wypowiedzi patrona Teatru, Zygmunta Hübnera: „Jestem zwolennikiem teatru, który się wtrąca. Określenie jest nieprecyzyjne, ale nie znajduję lepszego. Teatru, który się wtrąca do polityki, do życia społecznego i do najbardziej intymnych spraw ludzkich. Teatru, który w tych sprawach ma własne zdanie, otwarcie je wypowiada i stara się go bronić – ze sceny ma się rozumieć”. No właśnie. Czy tylko ze sceny? Od początku pracy w Teatrze Powszechnym (a wcześniej w Teatrze Polskim w Bydgoszczy, gdzie również studio Homework tworzyło identyfikację graficzną) ważne było dla Pawła Łysaka i dla mnie poszerzone rozumienie teatru i próba spojrzenia na niego jako na złożony organizm. Jego sercem jest zapewne scena i to, co się na niej dzieje, ale przecież nie jest to jedyna sfera oddziaływania tego medium. W tym poszerzonym rozumieniu teatru jego identyfikacja graficzna, a szczególnie plakaty, powinny stać się silnym i niezależnym medium przekazu. Wręcz – pewnego rodzaju manifestem! Długo dyskutowaliśmy z Joanną Górską i Jerzym Skakunem nad ramą estetyczną całej instytucji, która byłaby spójna graficznie i wyrazista. Stąd pomysł czarno-białej serii, gdzie kolor nie będzie odwracał uwagi od komunikowanej treści i tego, co jest w danej chwili do powiedzenia. Wydawała nam się to najlepsza odpowiedź na krzykliwą, chaotyczną rzeczywistość.

Kiedy patrzę na obraz popękanej jak lód na rzece, osuwającej się w niebyt mapy Polski w plakacie do „Upadania” lub widzę „wioskę” lekko kosmicznych grzybków odnoszącą się do „Chłopów”, zaciśniętą pięść stworzoną do „Krzyczcie, Chiny!”, albo swastykę zamienioną w dziecięcy wiatraczek w „Mefiście” – wiem, że te plakaty mają swoje życie i budują wyrazisty komunikat również poza teatrem. Że udało im się w skuteczny sposób odnieść do rzeczywistości społecznej i politycznej. Są też plakaty wzbudzające kontrowersje, jak choćby defekująca gołębica w „Klątwie” czy budzący religijne skojarzenia rysunek waginy w „Diabłach”. Niby nic nie powinno w nich oburzać – nie są przecież wulgarne, zaskakują humorem i lekkością rysunku. Swoją prostotą i pomysłowością świadomie jednak zaburzają pewnego rodzaju repozytorium symboliczne, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Wybijają nas z tego, co już widziane, zapoznane, a tym samym przezroczyste. I właśnie chyba to nieustanne branie się za bary z przezroczystością naszego patrzenia na rzeczywistość jest podstawową cechą projektów graficznych studia Homework. To plakaty, które dają do myślenia.