facebook ad wydarzenieWystawa Bereniki Kołomyckiej i Pawła Niewiadomego, autorów komiksu Szczypiorniak, to możliwość podejrzenia pracy twórczej artystów. Na wystawie znajdują się oryginalne szkice i storyboardy wykonane w technice gwaszu oraz gotowe plansze znajdujące się w komiksie, dopełnione notatkami Pawła Niewiadomegoo - autora scenariusza. Całość pokazuje niezwykle ciekawy proces powstawania komiksu i niuanse pojawiające się w głowach twórców podczas pracy. Szczypiorniak powstał na potrzeby wydwnictwa 100 na 100 antologia komiksu na stulecie odzyskania niepodległości. Antologia zawiera wiele komiksów o tematyce historycznej, w tym przedstawiany u nas temat piłki ręcznej w obozie w Szczypiornie.


O komiksie pisze więcej Paweł Niewiadomy w tekście do katalogu:

JAK POWSTAŁ KOMIKS SZCZYPIORNIAK?

Pomysł stworzenia antologii komiksu historycznego narodził się w głowie Tomka Biernackiego – historyka i edukatora, a także wielkiego wielbiciela i znawcy komiksów. Przypadająca w 2018 roku setna rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości wydawała się doskonałą okazją, aby stworzyć taką właśnie publikację. Do jej współtworzenia udało się zaprosić wiele sław polskiego komiksu, twórców o ogromnym dorobku, takich jak: Bogusław Polch, Maciej Parowski czy Marek Szyszko. Jednak wśród nich znalazło się i miejsce dla komiksowych debiutantów, takich jak ja...

Pomysł na antologię „100 na 100” był prosty, a jednocześnie dający wielkie możliwości. Chcieliśmy opowiedzieć o odzyskaniu niepodległości poprzez dziesięć (początkowo, z czasem ta liczba rosła) krótkich komiksów. Miały one ukazywać mniej znane szerokiemu spektrum odbiorców epizody z lat 1914-1921, kiedy z wielkiej wojny wyłaniała się niepodległa Polska, a następnie kształtował się jej ustrój i granice. Zależało nam, aby nie powielać powszechnie znanych i odtwarzanych motywów, ale oddać nastrój i ducha tych przełomowych dla naszego kraju lat. Zaproszeni do współpracy scenarzyści zgłaszali własne propozycje tematów. Mnie, jako historykowi i jednocześnie kibicowi, zrodził się w głowie pomysł opowiedzenia o narodzinach polskiej piłki ręcznej.

Ale jak to właściwie było?

Bo przecież wszyscy wiemy, że piłka ręczna to inaczej szczypiorniak. Ale pewnie nie każdy słyszał o tym, że nazwa ta pochodzi od obozu w Szczypiornie, gdzie przebywali Legioniści Piłsudskiego. Zaraz urodziły się kolejne pytania: co wiemy o tym obozie? ilu było tam Legionistów? A dalej: jak doszło do tego, że internowani przez Niemców polscy żołnierze zaczęli grać w piłkę ręczną? kto ich tego nauczył? jak wyglądały te mecze i czy miały cokolwiek wspólnego ze sportem, który dziś nazywamy piłką ręczną lub szczypiorniakiem?

Pierwszym etapem pracy nad scenariuszem musiało być znalezienie odpowiedzi na wszystkie te pytania. Tu z pomocą przyszli sami Legioniści, z których wielu spisało swoje wspomnienia z pobytu w obozie. Wśród nich byli między innymi: Wincenty Solek, Ludwik Dudziński czy znany poeta Władysław Broniewski. To właśnie te relacje stały się podstawowym źródłem wiedzy, o tym co latem i jesienią 1917 roku działo się w Szczypiornie. Wiele z postaci występujących w komiksie to właśnie ci Legioniści, których wspomnienia udało nam się odnaleźć. Niejednokrotnie wypowiedzi w komiksie to autentyczne fragmenty ich własnych relacji.

Najtrudniejszym z pytań okazało się to o sam początek gry w „szmaciankę” – bo tak Legioniści nazywali uprawiany przez siebie sport. Wśród relacji pojawiały się teorie mówiące, że polscy żołnierze nauczyli się tej gry od niemieckich strażników, inne wskazywały konkretnych Legionistów, którzy mieli znać piłkę ręczną wcześniej i nauczyć jej swoich kolegów. Wśród nich najczęściej pojawiało się nazwisko Stanisława Skotnickiego, pseudonim „Grzmot”. Był to jeden z oficerów, którzy celowo ukrywali swój stopień wojskowy, aby wraz z szeregowcami trafić do obozu w Szczypiornie. Wyżsi szarżą żołnierze byli bowiem internowani w innym obozie, w Beniaminowie. Skotnicki, jako żołnierz cieszący się wielkim szacunkiem wśród Legionistów, postawił sobie za cel podtrzymanie ducha walki i dyscypliny wśród swoich podwładnych. Jednym ze sposobów zrealizowania tego planu okazała się właśnie gra „szmacianką”. 

Teoria mówiąca, że to właśnie Grzmot-Skotnicki był inicjatorem gry w piłkę ręczną w obozie, jako najczęściej przytaczana i najbardziej prawdopodobna, stała się osią fabularną mojego scenariusza. Sam tekst powstawał w grudniu 2017 i styczniu 2018 roku. Przedstawiona w komiksie historia zaczyna się od tzw. kryzysu przysięgowego na początku lipca 1917 roku a kończy w momencie opuszczenia przez Skotnickiego obozu w połowie sierpnia. W tym czasie Legioniści zdążyli poznać i pokochać tę prostą grę, która będzie towarzyszyć im także po odejściu „Grzmota” z obozu.

Kiedy jednak odpowiedź na pytanie: o czym ma być ten komiks? zdawała się być gotowa, wyrósł przede mną kolejny, nie mniejszy problem. Oto bowiem na horyzoncie działań pojawiło się pytanie: jak to napisać? Ano właśnie: jak się pisze komiks? A może najpierw się go rysuje, a potem dopiero uzupełnia te sceny tekstami bohaterów? Gdybym sam był bohaterem komiksu, w tym momencie nad moją głową pojawiłby się dymek z wielkim znakiem zapytania, a moja mina, nakreślona przez rysownika, musiałaby przedstawiać dylemat i kompletny brak pomysłu. Pospiesznie zajrzałem do, dosłownie kilku, posiadanych przeze mnie komiksów. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to purytańska wręcz oszczędność w tekście. „No tak – pomyślałem – przecież te wypowiedzi muszę być możliwie zwięzłe, a jednocześnie na tyle konkretne, aby ciągle popychać akcję do przodu”. A przecież ja jeszcze nigdy nie pisałem komiksu... W dodatku jestem raczej typem pisarskiego gaduły. Pisane przeze mnie wcześniej sztuki teatralne czy opowiadania, to co innego. Tam papier jest właściwie z gumy. Można pozwolić sobie na monologi, dygresje i długie wymiany zdań. Tymczasem w komiksie często w jednym kadrze pada zaledwie jakieś pojedyncze słowo, a historię opowiada się bardziej obrazem. W dodatku nasz komiks miał zmieścić się na 12 planszach! Postanowiłem jednak zacisnąć literackiego pasa i tworzyć możliwie zwięzłe wypowiedzi...

Pierwszym etapem tworzenia scenariusza było podzielenie go na plansze. Po konsultacjach z kilkoma mądrzejszymi ode mnie komiksomaniakami wiedziałem, że najlepiej byłoby, gdyby każda scena zamykała się na stronie lub dwóch i miała swoją „mała puentę”. Wskazane jest, aby scena lub strona stanowiła małą zamkniętą całość. Zacząłem więc wypisywać sceny, które chciałem umieścić w komiksie. Pierwsza próba wykazała, że potrzebuję przynajmniej 18 stron. Nie było na to szans. Od tego czasu praca była jednym wielkim skracaniem, najpierw liczby plansz, potem długości poszczególnych scen.

Kiedy już „upchnąłem” na siłę (często buntując się przeciw własnym decyzjom) moją opowieść w 12 planszach, zacząłem pisać poszczególne sceny. i tu znowu miałem wrażenie, że więcej czasu zajmuje kasowanie, aniżeli samo pisanie. Kiedy dialogi i didaskalia konkretnej sceny były gotowe na ekranie komputera, liczyłem kadry. 12,13,14 – no nie! Nie ma szans! Nie powinno być ich więcej niż 10! To mają być prawdziwe rysunki, a nie jakieś znaczki pocztowe! i tak, chcąc nie chcąc, podkreślałem te słowa, zdania czy całe wypowiedzi, których nie mogłem lub bardzo nie chciałem się pozbyć. Następnie czytałem całość omijając te miejsca, których nie oznaczyłem. Jeśli miało to ręce i nogi, a najlepiej także sensowną puentę, usuwałem niepotrzebne teksty. i tak scenariusz, po początkowym rozkwicie, nagle malał stopniowo do swojej ostatecznej postaci.

Kiedy praca nad scenariuszem dobiegała końca, dowiedziałem się, że ten komiks zgodziła się narysować Berenika Kołomycka – utalentowana ilustratorka, autorka komiksów, rysowniczka, i – jak wkrótce miało się okazać – wspaniała koleżanka. Aby jednak mogła przystąpić do pracy i oddać swoimi rysunkami ducha obozu w Szczypiornie, potrzebne były odpowiednie wzory do ilustracji.

Udało nam się odnaleźć w różnych źródłach, głównie książkach i na stronach internetowych, kilkadziesiąt zdjęć przedstawiających obóz w Szczypiornie. Te, ponad stuletnie fotografie, okazały się bezcennym źródłem wiedzy i inspiracją. Zdjęcia ze Szczypiorna przedstawiają ogólny wygląd obozu, wnętrza baraków, a także samych Legionistów w takich sytuacjach jak wspólny posiłek czy gimnastyka. Fotografie doskonale uzupełniły wyłaniający się ze wspomnień Legionistów obraz obozu jako miejsca kompletnie bezbarwnego, ponurego i przygnębiającego. Niestety, na co zwróciło uwagę już kilka osób badających dzieje piłki ręcznej w Polsce, nie zachowało się żadne zdjęcie przedstawiające samą piłkę, którą grali żołnierze. Nie wiemy zatem, jak dokładnie wyglądała słynna „szmacianka”. Ta przedstawiona przez nas w komiksie jest próbą odtworzenia jej na podstawie opisów ze wspomnień Legionistów.

Zgodnie z ustaleniami twórców antologii, nasz komiks liczyć miał 12 plansz, czyli stron. Każdą z nich Berenika namalowała w technice mieszanej (gwasz i kredka akwarelowa) jako osobny obraz. Każda z plansz zawiera od 5 do 12 kadrów. Podczas pracy nad ostatecznym kształtem komiksu nieraz znów okazywało się, że pisane przeze mnie sceny oraz wypowiedzi postaci są zdecydowanie za długie. Tak to bywa, gdy pisarska fantazja zderzy się z całkowitym brakiem doświadczenia komiksowego. Jednak dzięki doświadczeniu i „komiksowej mądrości” Bereniki, a także jej zdolności do kompromisów, udało nam się zmieścić na zamierzonych 12 planszach. Wyjątkowa technika, jaką posługuje się Berenika i jej charakterystyczna kreska pozwoliły oddać nastrój obozu, jak również dynamikę ruchów Legionistów, którzy w tym pozornie pozbawionym życia i pozytywnych emocji miejscu nagle zaczynają uganiać się za szmacianą piłką...

Zapraszam Państwa do zapoznania się z wystawą przygotowaną przez Ośrodek Kultury Plastycznej Wieża Ciśnień im. Bogdana Jareckiego w Kaliszu oraz do lektury antologii „100 na 100” – komiksowego hołdu z okazji setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Oprócz naszego „Szczypiorniaka” znajdą tam Państwo wiele innych wciągających opowieści o tym, jak sto lat temu odradzała się wolna Polska.